We wtorek 11 lipca ruszyliśmy w kierunku Sequoia National Park, spakowani po dach namiotami, śpiworami i zapasami jedzenia. Pomału adaptujemy się do amerykańskiego luzu i zamiast wyruszyć o 11.00 (jak planowaliśmy) wyjechaliśmy około 14.00.
Do Sequoia National Park jechaliśmy przez Bakersfield autostradą 178, wzdłuż Kern River, żeby móc podziwiać malownicze krajobrazy tamtej okolicy.
Pomimo, że autostrady są równe, szerokie i można jechać dość szybko to odległości są bardzo duże, więc jedzie się i jedzie i jedzie… Świetnie, że co jakiś czas są tzw. „recreation area” czyli miejsca postojowe z parkingiem, toaletą, bieżącą wodą, ławkami i stołami.
Postanowiliśmy zanocować w okolicy jeziora Isabella, znaleźliśmy kemping w pobliżu. Nie ukrywam, że ulżyło mi nieco, że będziemy nocować w strefie wolnej od niedźwiedzi, gdyż pierwotne plany zakładały, że dojedziemy dalej. Iwona przeszkoliła nas wprawdzie jak reagować na spotkanie z misiem (kiedy jest daleko to zachowujemy się głośno, kiedy bliżej wycofujemy się pomału nie odwracając się do niego plecami a gdy jest już przy nas udajemy martwych) ale perspektywa takiej „spektakularnej” przygody jakoś mnie nie zachwycała.
Wracając do pierwszego noclegu. Na kilka tysięcy metrów kwadratowych byliśmy jedynymi biwakowiczami (oprócz właścicieli). Wybraliśmy dogodne miejsce, rozbiliśmy obóz, zrobiliśmy kolację. W nocy było dość gorąco i słyszeliśmy kojoty. Nad ranem powitały nas wiewiórki, ale trzymały się na dystans. Aaa! Znalazłam też 1$ ![]()
Tu dokonały żywota moje 20-letnie japoneczki, które pożegnałam z łezką w oku.
Postanowiliśmy zobaczyć „moje” jezioro z bliska i niestety było zielonkawe i nie pachniało za ładnie. Z kąpieli nici. Było strasznie gorąco, więc zamoczyliśmy się pod kranami na kempingu.
Znów ruszaliśmy około południa.
Gdyby ktoś w tym miejscu chciał zarzucić nam „marnotrawienie czasu” to wytłumaczę raz: rozpakowanie i zapakowanie 2 samochodów, rozstawienie i złożenie obozu dla 8 osób (w tym naszego rocznego podróżnika), przygotowanie jedzenia, skorzystanie z toalety, prysznica – po prostu zajmuje czas. Kropka.








